Tag: progressive metal

Czytaj dalej

Recenzja: Pain Of Salvation „Panther”

Premiera Panther była jedną z bardziej oczekiwanych przeze mnie w tym roku. Po spowodowanej chorobą Daniela Gildenlöwa, długiej i złowróżbnej ciszy w obozie Pain Of Salvation, bardzo cieszy mnie ich powrót do regularnego, intensywnego tworzenia. Uporawszy się, na poprzednim krążku, z osobistymi demonami, weterani progresywnego grania postanowili skierować się ku, zawsze bliskim ich sercom, problemom natury społecznej i przyjrzeć się kondycji naszej ulubionej, konsumpcjonistycznej cywilizacji, w przypowieści o buntowniku, niedopasowanym do świata reguł, pisanych przez odzianych w garnitury normalsów. ..

Czytaj dalej

Recenzja: Katatonia „City Burials”

Ciężka sprawa z tą Katatonią – nigdy nie potrafię przewidzieć, czy ich następna płyta będzie hitem, czy porażką. Kilka pozycji z katalogu grupy to prawdziwe złoto – od czasu do czasu robię sobie sesje z Tonight’s Decision, Dead End Kings, Viva Emptiness (zwłaszcza po niedawnej reedycji), The Great Cold Distance, lub The Fall Of Hearts i za każdym razem utwierdzam się w przekonaniu, że cholera, to są świetne krążki! Z drugiej strony, nigdy, mimo wielu podejść, nie przekonałem się do pozostałych. Zwiastujące City Burials single odsłaniały dwa spójne w wizji, lecz odmienne w strukturze oblicza sztuki zespołu, i jako takim, udało im się mnie zaciekawić. W związku z tym, i biorąc pod uwagę fakt, że bardzo podobał mi się poprzedni album Szwedów, na całość materiału czekałem z niecierpliwością….

Czytaj dalej

W Kolejce Do Grania… Vol. 4

Po bardzo mocnym wydawniczym początku roku, na horyzoncie zaczyna majaczyć letni sezon ogórkowy – tym bardziej bolesny, że w obecnej sytuacji możemy zapomnieć o wszelkich festiwalach i imprezach. Niemniej, dużo fajnych premier wielkimi krokami zmierza w naszą stronę, a ja ponownie przedstawiam kilka piosenek z krążków, na które osobiście ostrzę sobie zęby.

Czytaj dalej

Recenzja: Azure Emote „The Third Perspective”

Amerykanie z Azure Emote grają awangardowy death metal, nie do końca jednak taki, jaki dziś powinno się robić, żeby naprawdę zasłużyć na miano awangardy. Mam na myśli to, że mimo szalonego kalejdoskopu smaków, którym bombardują nasze uszy, ich muzyka jest dość staroszkolna – spójna, klasycznie ustrukturyzowana i opiera się głównie na instrumentarium od lat kojarzonym ze sceną metalową. Przypomina dzięki temu raczej dzieła sprzed przynajmniej dwóch dekad, niż dzisiejsze, kompletnie obłąkane dziwadła, z uporem łączące najbardziej niedopasowane klocki, jak to tylko możliwe…

Czytaj dalej

Recenzja: Psychotic Waltz „The God-Shaped Void”

Psychotic Waltz to nietypowa kapela w szeregu prog-metalowych gwiazd wczesnych lat 90. Ich powrót do tworzenia, w oryginalnym składzie, po ponad 20 latach ciszy stanowił wydarzenie sporego kalibru, choć jestem pewien, że za sprawą ich relatywnie małej popularności, niewiele osób obgryzało paznokcie w oczekiwaniu. Tak czy inaczej, spokojnie można było spodziewać się po The God-shaped Void przynajmniej materiału wysokiej jakości.

Czytaj dalej

Ikony: „Back To Times Of Splendor”

Kiedy słucham tego krążka zawsze zadziwia mnie jak bardzo został on przeoczony. Nie mogę powiedzieć niedoceniony, bo ci co na niego trafili, zazwyczaj rozpływają się w zachwytach, ale, cholera, muzyka, którą trio z Lipska, w składzie Andy Schmidt (aka Vurtox) / Jens Maluschka / Rajk Barthel, poczęstowało świat w 2004 roku jest tak zajebiście uniwersalnie dobra, że każdy szanujący się fan metalu powinien zrobić sobie tę przysługę i zasilić nią swoją płytotekę.

Czytaj dalej

W Kolejce Do Grania…

W Kolejce Do Grania, czyli zestaw kilku utworów zwiastujących wyłaniające się zza horyzontu, wypatrywane przeze mnie, lub po prostu interesujące premiery płytowe, który można z powodzeniem wrzucić na weekendową playlistę i zaspokoić głód nowości. Dzisiejsze pilotażowe wydanie sponsorują Demons & Wizards i Psychotic Waltz, wspierane przez My Dying Bride oraz God Dethroned, a jego tematem przewodnim są powroty po latach!

Czytaj dalej

20 Najlepszych Płyt 2019 cz. 1 (20-11)

Rok 2019 za nami, a Irkalla jak zwykle działa od okazji do okazji. Tym niemniej, nie mogłem sobie odmówić napisania paru zdań o moich ulubionych krążkach minionych dwunastu miesięcy, zwłaszcza, że obrodziły one w doskonałe wydawnictwa niebywale wręcz obficie. Tak więc, bez zbędnego przedłużania, przedstawiam poniżej drugą dziesiątkę płyt stanowiących absolutną crème de la crème tegorocznej metalowej (z małymi rockowymi skokami w bok) uczty.