Tag: black metal

Czytaj dalej

Recenzja: Yoth Iria „As The Flame Withers”

Grecka scena ekstremalna od dawna bliska jest mojemu sercu. To śródziemnomorskie, bachiczne podejście do chwalenia diabła, podlane winem, spowite w dym z kadzideł i światło świec, działa na mnie magnetycznie. Choć nie łykam bezkrytycznie wszystkiego, co napływa z okolic Peloponezu, mam masę szacunku i sympatii dla tamtejszych ekip, z Rotting Christ, Septicflesh i Nightfall na czele, nawet jeśli ci pierwsi ostatnimi czasy w kółko nagrywają ten sam album. Świeży helleński black budzi moje zainteresowanie często skuteczniej niż jakikolwiek inny, toteż gdy trafiłem na informację o Yoth Iria, kapeli założonej przez dwóch jego prawdziwych weteranów – George’a „Magusa” Zacharopoulosa i Dimitrisa Patsourisa – i uzupełnionej gościnnymi wykonawcami, również całkiem niezłym portfolio, momentalnie i niemalże w ciemno, sprawiłem sobie kopię ich tegorocznego wydawnictwa.

Czytaj dalej

Recenzja: Königreichssaal „Witnessing The Dearth”

W momencie, w którym krążek Witnessing The Dearth ruszył pocztą w moją stronę, nazwa Königreichssaal była mi kompletnie obca. Celowo nie szukałem w internecie informacji o tej ekipie, chciałem bowiem dać się zaskoczyć polskiemu podziemiu i podejść do ich materiału bez filtru zewnętrznych opinii. Jakież było moje zdziwienie, gdy z koperty, zamiast spodziewanej minimalistycznej promówki, wyjąłem wydany nakładem londyńskiego labelu Cult Of Parthenope, gustowny, gruby digipak z eleganckimi rycinami i liternictwem, rozkładający się efektownie w formę odwróconego krzyża. Ekipa ta, mimo, że debiutująca, wchodzi na scenę pewnym krokiem i od razu rzuca gawiedzi w twarz porządnie skrojony materiał, podążający za sprecyzowaną, momentalnie wyczuwalną wizją.

Czytaj dalej

Recenzja: Anaal Nathrakh „EndarkenmenT”

Nie włącza się nowej płyty Anaal Nathrakh w poszukiwaniu finezji, czy artystycznego wyrafinowania. Włącza się ją po to, by spuścić sobie siarczysty łomot i utwierdzić się w przekonaniu, że wszystko wkrótce trafi jasny szlag i nie ma ratunku dla naszej rozpieszczonej zachodniej cywilizacji. Biorąc pod uwagę nękające nas globalne turbulencje można powiedzieć, że dawno nie było okoliczności tak sprzyjających odbiorowi sztuki tych apokaliptycznych, angielskich maniaków, jak dziś. Mimo, że od półtorej dekady niemalże nie drgnęli na swojej obwarowanej, stylistycznej pozycji, u schyłku roku 2020, z pozbawionymi złudzeń co do ludzkiej rasy tekstami i muzyką, która przy odpowiednim natężeniu decybeli dosłownie odrywa mięso od kości, Mick Kenney i Dave Hunt okazują się właściwymi ludźmi, na właściwym stanowisku.

Czytaj dalej

Recenzja: Imperial Triumphant „Alphaville”

A niech to! 2020 to dobry rok dla death metalu na Irkalli (oczywiście, również diabelnie dobry rok dla tegoż, w ogóle!). Pisałem już o doskonałych albumach Ulcerate i Pyrrhon, a trzecim składem, który w ostatnich miesiącach narobił szumu w otaczającym mnie muzycznym krajobrazie, są własnie bohaterowie dzisiejszego tekstu. Na przestrzeni ostatnich lat Imperial Triumphant zrobili błyskawiczną i efektowną karierę, zdobywając doskonałą prasę i wskakując do wysokiej ligi podziemnego grania. Pamiętam, kiedy zetknąłem się z nimi po raz pierwszy, przy okazji Abyssal Gods, łatwo było wrzucić ich do jednej szufladki z zastępem innych szalonych naśladowców Deathspell Omega. Nowojorczycy nie zagrzali tam jednak miejsca. Znaleźli swoją własną ścieżkę – opuścili opanowane przez demony i diabły leśne nory, by czerpać inspirację z plątaniny betonu, stali i ludzkich żądz, stanowiącej tkankę ich rodzinnego miasta, wspaniałego i przerażającego zarazem…

Czytaj dalej

Recenzja: Havukruunu „Uinuos Syömein Sota”

Z osobliwie brzmiącą nazwą Havukruunu zetknąłem się po raz pierwszy trzy lata temu, przy okazji premiery Kelle Surut Soi, chwalonego przez krytyków, drugiego albumu kapeli z Krainy Tysiąca Jezior. Finowie siedzą za murami tego samego, ufundowanego przez Bathory, pogańsko-blackowego bastionu, co choćby ich krajanie z Moonsorrow, zagrywają jednak karty po swojemu i budują markę na własnych zasadach…

Czytaj dalej

Recenzja: …And Oceans „Cosmic World Mother”

Powrót …And Oceans był dla mnie, na przestrzeni ostatnich miesięcy, a może i lat, jednym z ciekawszych, a jednocześnie mniej spodziewanych. Ekipa odpowiedzialna swego czasu za The Symmetry Of I, The Circle Of O i A.M.G.O.D., rozpadła się na początku XXI wieku na mniejsze projekty i, ostatecznie, na niemal dwie dekady zniknęła z radaru. Na przestrzeni czterech krążków z pierwszego etapu działalności, ich muzyka przeszła wyraźną stylistyczną ewolucję – od melodyjnego symfonicznego blacku, nasuwającego skojarzenia z Covenant, sprzed zamiany C na K, Limbonic Art, czy nawet wczesnego Dimmu Borgir, do napakowanego elektroniką industrialu, już tylko zahaczającego o rejony czarnej sztuki.

Czytaj dalej

Recenzja: Omega Infinity „Solar Spectre”

Omega Infinity to projekt powołany do życia przez Xenoyra, na co dzień odpowiedzialnego za ciemną stronę wokali w Ne Obliviscaris, oraz niejakiego Tentakela, etatowego bębniarza Todgelicher, tu trzymającego pieczę nad całością warstwy instrumentalnej. Macierzyste kapele obu panów parają się graniem mocno zakorzenionej w ekstremie ciężkiej muzyki, nade wszystko jednak barwnej, awangardowej i nie dającej się łatwo zaszufladkować, efekt niniejszej kolaboracji zapowiadał się zatem przynajmniej interesująco…

Czytaj dalej

Recenzja: 1349 „The Infernal Pathway”

… The Infernal Pathway jest ewolucyjnym ciągiem dalszym wędrówki 1349 – wypadkową estetyki Massive Cauldron Of Chaos i jego brutalnie łojących dupę prekursorów, dającą w efekcie nową dla tej ekipy jakość. Osiem wchodzących w skład zestawu kawałków wciąż cieszy niedawno wynalezionymi, zaraźliwymi haczykami, zakorzenionymi w thrashu ognistymi solami i stylowo siekącymi riffami, a jednak za sprawą zwiększonego udziału lodowatych tremoli, perkusyjnych nawałnic i spowijającego wszystko diabelskiego mroku, charakterowi całości jest obecnie znów zdecydowanie bliżej do klasycznego drugofalowego blacku, którym panowie parali się pierwszej fazie działalności, nawet jeśli podano ją w XXI-wiecznych, łamiących bariery gatunkowe standardach…

Czytaj dalej

Recenzja: Fliege „The Invisible Seam”

Trudno powiedzieć, jakiej muzyki można się spodziewać po zespole o nazwie Fliege (niem. „Mucha”). W każdym razie metal niekoniecznie jest tym, co pierwsze przychodzi do głowy. Niemniej jednak, czego łatwo się domyślić biorąc pod uwagę to na jakim blogu jesteśmy, twórczość Amerykanów występujących pod tym szyldem właśnie metalem jest, a dokładniej, niecodziennie brzmiącą mieszanką blacku i elektroniki.

Czytaj dalej

W Kolejce Do Grania…

W Kolejce Do Grania, czyli zestaw kilku utworów zwiastujących wyłaniające się zza horyzontu, wypatrywane przeze mnie, lub po prostu interesujące premiery płytowe, który można z powodzeniem wrzucić na weekendową playlistę i zaspokoić głód nowości. Dzisiejsze pilotażowe wydanie sponsorują Demons & Wizards i Psychotic Waltz, wspierane przez My Dying Bride oraz God Dethroned, a jego tematem przewodnim są powroty po latach!