Kategoria: 4 Gwiazdki

Czytaj dalej

Recenzja: …And Oceans „Cosmic World Mother”

Powrót …And Oceans był dla mnie, na przestrzeni ostatnich miesięcy, a może i lat, jednym z ciekawszych, a jednocześnie mniej spodziewanych. Ekipa odpowiedzialna swego czasu za The Symmetry Of I, The Circle Of O i A.M.G.O.D., rozpadła się na początku XXI wieku na mniejsze projekty i, ostatecznie, na niemal dwie dekady zniknęła z radaru. Na przestrzeni czterech krążków z pierwszego etapu działalności, ich muzyka przeszła wyraźną stylistyczną ewolucję – od melodyjnego symfonicznego blacku, nasuwającego skojarzenia z Covenant, sprzed zamiany C na K, Limbonic Art, czy nawet wczesnego Dimmu Borgir, do napakowanego elektroniką industrialu, już tylko zahaczającego o rejony czarnej sztuki.

Czytaj dalej

Recenzja: Villagers Of Ioannina City „Age Of Aquarius”

Prawdę mówiąc, jeszcze parę miesięcy temu, nazwa Villagers Of Ioannina City była mi kompletnie obca. To, że sięgnąłem po ich muzykę spowodowały dwa główne bodźce – po pierwsze, zespół miał zaplanowany na ten rok koncert w Poznaniu, na który planowałem się wybrać, a po drugie, gorąco polecił mi ją jeden z czytelników bloga. Z jakiegoś powodu jednak, po pierwszym kontakcie, (zupełnie zresztą niesłusznie) wrzuciłem ich najnowszy materiał do wypchanego już worka z retro rockiem i, pokręciwszy nosem, zostawiłem „na kiedyś”. Od tamtego czasu, w różnych miejscach, trafiałem na budzące ciekawość wzmianki o Wieśniakach, co spowodowało, że ostatecznie postanowiłem nadrobić zaległość, przeprosić się z nimi i porządnie zapoznać się z ich najnowszym dziełem. Fakt, że właśnie czytacie jego recenzję, sam w sobie świadczy, iż koniec końców, nie pozostawiło mnie ono obojętnym.

Czytaj dalej

Recenzja: Diuna „Golem”

Jakoś tak się stało, że zawieruszyłem ostatni album Diuny w tłumie świetnych ubiegłorocznych premier i dopiero teraz udało mi się na dobre do niego wrócić. Mimo jednak, iż Golem nie dostał ode mnie parę miesięcy temu tyle uwagi i miłości, na ile zasłużył, nieustannie pikał na obrzeżu mojego radaru, a teraz, w końcu, doczekał się swojej kolejki do katowania. O odpuszczeniu nie mogło być mowy, jego autorzy są bowiem obecnie jednymi z najciekawszych twórców na polskim okołostonerowym poletku, nawet jeśli wciąż pozostają w totalnym podziemiu.

Czytaj dalej

Recenzja: Havok „V”

Najnowszy Testament jeszcze dobrze nie ostygł po wyjęciu z odtwarzacza, a na łamach Irkalli ląduje kolejny czystej wody thrash. Tym razem jednak postanowiłem sprawdzić co słychać u młodej gwardii, trzymającej ten klasyczny gatunek przy życiu z nie mniejszym zapałem, niż kiedyś jego ojcowie założyciele. Havok, obok kolegów z  Warbringer, Evile, Municipal Waste, czy choćby mojego ulubionego Vektora, stanowi tejże forpocztę i, nie robiąc sobie nic ze spadających mu na głowę zarzutów wtórności, od dekady produkuje staroszkolny metal, z płyty na płytę podbijający serca kolejnych, odzianych w dżinsowe katany, rurki i białe tenisówki fanów…

Czytaj dalej

Recenzja: Dopelord „Sign Of The Devil”

Myślę, że eksploratorom krajowej sceny i lokalnym konsumentom ziół wszelakich nazwa Dopelord nie jest obca, lublinianie grają bowiem swojego kannabinoidowego dooma już niemal od dekady. Wprawdzie nie zaliczam się do grona prawdziwych koneserów stonerowych brzmień, ale – jak w każdym zakątku metalowej sceny – i tu znajduję masę dobrej muzyki, która aż błaga, żeby się nią poczęstować. O najnowszym dziele naszych bohaterów przypomniał mi kolega z Twoja Stara Gra Metal, skutkiem czego postanowiłem wrócić do Sign Of The Devil i popławić się w dobywających się z niego gęstych, nasączonych oleistym fuzzem oparach.

Czytaj dalej

Recenzja: 1349 „The Infernal Pathway”

… The Infernal Pathway jest ewolucyjnym ciągiem dalszym wędrówki 1349 – wypadkową estetyki Massive Cauldron Of Chaos i jego brutalnie łojących dupę prekursorów, dającą w efekcie nową dla tej ekipy jakość. Osiem wchodzących w skład zestawu kawałków wciąż cieszy niedawno wynalezionymi, zaraźliwymi haczykami, zakorzenionymi w thrashu ognistymi solami i stylowo siekącymi riffami, a jednak za sprawą zwiększonego udziału lodowatych tremoli, perkusyjnych nawałnic i spowijającego wszystko diabelskiego mroku, charakterowi całości jest obecnie znów zdecydowanie bliżej do klasycznego drugofalowego blacku, którym panowie parali się pierwszej fazie działalności, nawet jeśli podano ją w XXI-wiecznych, łamiących bariery gatunkowe standardach…

Czytaj dalej

Recenzja: Testament „Titans Of Creation”

Są płyty, które żeby docenić, trzeba zwyciężyć, czasem w żmudnej walce. Przebrnąć przez nie w poszukiwaniu piękna lub przynajmniej ogarnialnej struktury. I są płyty takie jak Titans Of Creation, w przypadku których od pierwszych nut czujemy się, jakbyśmy dostali w prezencie pod choinkę nową lśniącą zabawkę, tylko czekającą, by sprawić nam dziecięcą wręcz radochę. Testament zrzesza obecnie ekipę prawdziwych metalowych bohaterów – drużynę marzeń, z niezmiennym gitarowo-wokalnym trzonem w osobach Erica Petersona, Alexa Skolnicka i Chucka Billy’ego, uzupełnionym przez Gene’a Hoglana i Steve’a DiGiorgio na rotujących stanowiskach bębniarza i basisty. Nie trzeba nawet dodawać, że po tak wypasionym składzie można spokojnie oczekiwać najwyższej próby metalowej rzeźni, a co za tym idzie, masy przedniej zabawy. Jak jednak wygląda rzeczywistość w zestawieniu z oczekiwaniami?

Czytaj dalej

Recenzja: Hyborian „Volume II”

Zdaję sobie sprawę z tego, że zaczynanie recenzji od porównań do innych kapel może wydawać się krzywdzące, ale po pierwsze w przypadku najnowszego dzieła Hyborian naprawdę trudno byłoby tego uniknąć, a po drugie wierzę, że sami jego autorzy nie mieliby nic przeciwko, ponieważ na dwóch dotychczas wydanych krążkach obnoszą się ze swoimi inspiracjami z dumą i bez najmniejszych zahamowań. Chłopaki śmiało przemierzają szlaki, wytyczone przez świetliste gwiazdy sceny hard ‚n’ heavy XXI wieku, takie jak High On Fire, Baroness, Elder, a zwłaszcza Mastodon, zbierając po drodze najlepsze rozpropagowane przez nie muzyczne patenty i przekuwając je w swoją własną wersję  kudłatych dźwięków z pogranicza dooma i stonera…

Czytaj dalej

Recenzja: My Dying Bride „The Ghost Of Orion”

Mój związek z muzyką My Dying Bride jest dość specyficzny. Z jednej strony są według mnie jednym z najbardziej charakterystycznych i generalnie najlepszych zespołów doom deathowych na scenie, z drugiej jednak sporej części ich meandrujących, powolnych kompozycji, za cholerę nie potrafię dać się porwać.  W związku z tym stanem rzeczy nie jest tak, że kolejnych dzieł z obozu tych angielskich ponuraków wyglądam z wytęsknieniem, ale kiedy już się pojawiają, zawsze jest to dla mnie wydarzenie, a przy jego okazji z niejakim zaciekawieniem i nadzieją (wynagrodzoną ostatnimi czasy świetnym krążkiem Feel The Misery) sprawdzam, co tam w Halifax piszczy…

Czytaj dalej

Recenzja: Stoned God „Incorporeal”

Przyznam się bez bicia – w przypadku Stoned God poleciałem na okładkę. Kiedy mignęła mi w sieci na jakimś banerze, moją uwagę przykuła arktyczna kolorystyka i efektowna, podobna do Shivy postać, rozpadająca się w gęsty dym, o twarzy zasłoniętej kosmiczną maską. Zważywszy na nazwę zespołu spodziewałem się jednak szeregowego stonera, a więc muzyki, przy której rzadko zostaję na dłużej. Ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu okazało się, że Niemcy nie parają się zjaranym rockiem o pustyni, a technicznym deathem, z tłustymi groovami á la Dyscarnate, i wyczuwalną domieszką gniotącego sludge’owego klimatu.

Czytaj dalej

Recenzja: Cattle Decapitation „Death Atlas”

Parę lat temu Cattle Decapitation sporo namieszali w metalowym półświatku. Z  szeregowego deathgrindowego mięcha armatniego przepoczwarzyli się w sporego formatu gwiazdę, powiedzieć można wręcz: gatunkowych wizjonerów. Obecnie jednak publika zdążyła się już przyzwyczaić do wysokojakościowej karmy serwowanej przez ekipę Travisa Ryana, a co za tym idzie, zdecydowanie trudniej jest im ją zadowolić…

Czytaj dalej

Recenzja: Aether „In Embers”

Na wciąż zyskującym popularność poletku epickiego, inspirowanego power metalem melodeathu, obok dużych nazw typu Wintersun, Kalmah i Equilibrium, zaczęło ostatnimi czasy przebłyskiwać logo młodego składu Aether. Łódzki kwintet zadebiutował pół roku temu krążkiem In Embers, przy którego nagrywaniu skumał się z fińskim bębniarzem Rolfem Pilve (na co dzień między innymi w Solution .45 i Stratovarius) i garścią innych gości, w tym z Vincentem Jacksonem Jonesem, gardłowym Aether Realm.

Czytaj dalej

Recenzja: Slipknot „We Are Not Your Kind”

Gdy weźmiemy pod uwagę jego rodowód, We Are Not Your Kind, szósty album Slipknot, nie zaskakuje. Od pierwszej sekundy słychać z kim mamy do czynienia. Po krótkim wstępie muzycy rzucają słuchaczy w wir markowego, komercyjnego, industrialnego metalcore’a, napędzanego tą samą kolektywnie generowaną rytmiką, która stanowiła ich paliwo przed dwiema dekadami, skąpanego w skreczach, elektronicznych zgrzytach, jękach i plamach, okraszonego wściekłymi wrzaskami, skandowaniem oraz oczywiście przebojowymi, stadionowymi refrenami w wykonaniu Coreya Taylora.