W kolejce do grania… Vol. 7

Za oknem pierwszy śnieg, harmonogramy wydawnicze na 2020 nieuchronnie się zamykają, wielkimi krokami zbliża się ekscytujący czas podsumowań, a na łączach już znaleźć można zapowiedzi albumów zaplanowanych na styczeń i luty. Pora więc powoli zamykać playlisty z hitami z mijających 12 miesięcy i utworzyć nowe, na których otwarcie, jak znalazł, nadadzą się poniższe piosenki. Tym razem tylko trzy sztuki – taki mikołajowy drobiazg:

1. MoonspellThe Greater Good

Na końcówkę lutego 2021 zapowiedziana została premiera trzynastego albumu wampirów (a może wilkołaków) z Lizbony. Spośród zastępów kapel ważnych dla sceny metalowej lat 90. Moonspell zawsze zajmował w moim sercu ważne miejsce. Konsekwentnie śledzę ich dokonania i muszę powiedzieć, że na przestrzeni ponad dwóch dekad słuchania ciężkiej muzyki, rzadko miałem okazje na nich narzekać. Fernando i spółka nie nagrywają kiepskich piosenek i zawsze potrafią zaskoczyć delikatną zmiana kierunku, toteż od lat udaje im się uniknąć konsumpcji własnego ogona. Nowy utwór z jednej strony brzmi nieco bardziej melodyjnie i delikatniej, niż materiał z dość szorstkiego 1755, z drugiej zaś nie atakuje tak mocno symfoniczno-klawiszowymi aranżacjami, jak miało to miejsce na przebojowym (całkiem udanym skądinąd) Extinct. Ogranicza elektronikę do ambientowych liźnięć i plam w tle i niespiesznie buduje napięcie, od pulsującej, depeszowskiej skradanki w klimatach The Butterfly Effect, do rozhulanej, uzbrojonej w growling, gitarowej końcówki. Kompozycja muzycznie prezentuje się oszczędnie i elegancko, a jednocześnie, przez niespieszną, progresywną intensyfikację struktury, ma charakter prologu do całego wydawnictwa. Co ciekawe i nietypowe dla Moonspell, jest to protest song, który warto przesłuchać razem z kolącym w oczy (ocenzurowanym na youtube) klipem. Musze przyznać, że zaskoczył mnie aktualny i podany na surowo przekaz, który nie byłby niewłaściwy zespołom z trochę innego muzycznego otoczenia, choćby Killing Joke, czy nawet Napalm Death. Nietypowy to singiel i jestem naprawdę ciekaw, jak sytuacja rozwinie się w ramach kolejnych kawałków. Mój apetyt czuje się zaostrzony.

2. Dread SovereignNature Is The Devil’s Church

Przygoda Alana Averila z doomem zaczęła się siedem lat temu, przy okazji All Hells Martyrs – płyty, nierównej, zawierającej tyleż bardzo, co nieszczególnie udanych utworów, ale (co stanowi jej największą siłę) zdradzającej niezaprzeczalną miłość autorów do wsadzania kija w oko bożym pastuszkom oraz generalnie do wszystkiego co mroczne, diabelskie i doomowe. For Doom The Bell Tolls wolałbym pominąć milczeniem, bo pozostawił u mnie swego czasu uczucie sporego niedosytu i rozczarowania (2 krótkie instrumentale, 1 cover i 3 „pełne” kawałki, z czego tylko 1 dobry, to za mało, żeby mówić o satysfakcjonującym wydawnictwie). Po czterech latach milczenia, z obozu Irlandczyków napłynęła nowa muzyka, w postaci Nature Is The Devil’s Church. Co ciekawe, w tym konkretnym numerze, czystej wody dooma jest już niewiele, a dobiegające z głośników dźwięki przypominają raczej dziwne dziecko walecznego, wikińskiego heavy metalu spod znaku na przykład Grand Magus i okultystycznego speeda á la Venom, wyposażone w bitewne wstawki, jakie znamy z utworów Primordial. Niepodrabialny szlif całości nadaje oczywiście charyzmatyczny wokal Nemtheangi. Póki co, początek roku, a dokładniej 15 stycznia 2021, zapowiada się całkiem nieźle.

3. SoenAntagonist

Soen wykorzystał czas wolny od koncertowania i przygotował następcę Lotus – albumu, który zagościł wysoko w mojej ubiegłorocznej topce. Antagonist nie odbiega stylistycznie od tego, co można było usłyszeć na poprzedniej płycie, za sprawą melodyki refrenu nasuwając skojarzenia zwłaszcza z hiciorowym Martyrem. Jest więc piosenkowo i rockowo, w oparciu o haczykowate riffowanie i okołotoolową rytmikę. Ogólnie rzecz biorąc, dostajemy całkiem przyjemny numer, bezpiecznie podążający wytyczoną już, stylistyczną trajektorią grupy. Coś dziwnego stało się natomiast z brzmieniem – wypada bardziej sterylnie, niż w przypadku starszych wydawnictw i na ten moment nie jest to zmiana na plus. Premiera nowej płyty zapowiedziana jest na 29 stycznia 2021.