Recenzja: Ulcerate „Stare Into Death And Be Still”

Gatunek: technical / avant-garde death metal
Rok: 2020

Ulcerate w ciągu ostatnich lat przeprowadzili szturm na hierarchię wartości fanów ekstremalnego metalu. Ich podróż od statusu ciekawostki z antypodów, do roli jednego z najbardziej prominentnych składów na scenie, ku któremu zgodnie zwracają się uszy publiki w oczekiwaniu na przełomowe dźwięki, była i nadal jest czymś zgoła spektakularnym. Nowozelandczycy na przestrzeni dekady nie wypuścili ani jednej słabej nuty, wytrwale szlifując dekadencką, brutalną materię swego technicznego death metalu, a każde ich kolejne wydawnictwo stawiało następny krok w kierunku wyzwolenia z formalnych więzów i ku artystycznej dojrzałości. Jak można było się spodziewać usłyszawszy promujące krążek single, Stare Into Death And Be Still kontynuuje ten trend. Nie przynosi wprawdzie kolosalnej rewolucji – szalona, otchłanna substancja wciąż pozostaje niezmiennym trzonem tożsamości zespołu – ale pewne klocki układa nieco odważniej, być może w sposób, który konserwatywnym fanom będzie nie do końca w smak.

Ulcerate wprowadzają bowiem do swojej sztuki sporo przestrzeni i znacznie szczodrzej niż dotychczas dawkują melodie, co z kolei radykalnie zwiększa dynamikę materiału. Robią to jednak sprytnie – nie idą na łatwiznę i nie rozmiękczają przekazu prostymi haczykami, czy refrenami, zamiast tego, przy całej zwyczajowej kompozycyjnej nieprzystępności i ogólnie koszmarnym charakterze dźwięków, wkręcają w naszą korę mózgową wyraziście artykułowane, (trochę boję się użyć tego słowa) piękne wątki gitary . Słychać to już było w dostępnym od paru tygodni utworze tytułowym, ale posłuchajcie pierwszych minut Visceral Ends – spirala delikatnego, ale jakże niepokojącego riffu jest tu wprost hipnotyzująca. Podobnie magnetycznie działają ukłucia jaśniejszego światła kontrapunktujące dewastującą lawinę gruzu w moim ulubionym numerze na krążku – Exhale The Ash. Ta, zdawać by się mogło kosmetyczna w skali całości albumu, ewolucyjna modyfikacja podejścia powoduje, że Stare Into Death And Be Still okazuje się odrobinę bardziej uczesany i łatwiej przyswajalny od poprzedników. Ma jednak również większą siłę rażenia, ponieważ zamiast odbić się od niego jak piłka od ściany, od pierwszych sekund wsiąkamy nieuchronnie w to czarne jak noc soniczne bagno.

Ulcerate

Lekkie przerzedzenie tekstury kompozycji powoduje, że mocniej niż dotychczas docenia się perfekcyjną pracę wszystkich instrumentów. To co wyprawia Jamie Saint Merat za zestawem perkusyjnym to istna magia, a dzięki dynamicznemu brzmieniu płyty, jego pełne wyczucia, technicznie wyrafinowane partie, nawet w najbardziej miażdżących momentach wlewają się do świadomości jak aksamitne fale piekielnego dobra. Doskonale też wypada dudniąca tuż pod powierzchnią warstwa basu, grającego w tej trójskładnikowej instrumentalnej mieszance pierwszoplanową rolę, na równi z gitarą wiodącą. Wokale Paula Kellanda, od czasu gdy stanął za mikrofonem, nie uległy znaczącej zmianie. Wciąż oscylują wokół tego samego otwartego, grzmiącego ryku, którym katował swoje gardło w okolicach Everything Is Fire i Destroyers Of All, a to, że w utworach nieco więcej jest obecnie powietrza działa zdecydowanie na ich korzyść, pozwala bowiem lepiej wyeksponować przekaz, nie odbierając im ani krzty mocy uderzeniowej.

Tak jak napisałem na początku – zdaję sobie sprawę, że część dotychczasowych wyznawców Ulcerate może kręcić nosem na Stare Into Death And Be Still. W końcu Nowozelandczycy zbudowali swoją markę na nieprzystępnym, i pokręconym niczym masa żrących padlinę robali, ale również niezwykle brutalnym graniu, teraz zaś balans uległ zachwianiu – niepohamowany napór został nieco poskromiony, w służbie bardziej wysublimowanych, klimatycznych rozwiązań, nawet jeśli osiągnięta w ten sposób atmosfera pozostaje nie mniej chora i dusząca, niż miało to miejsce w przeszłości. Dla mnie jednak ewolucja zespołu, której efekt stanowi ich najnowsze dzieło jest jak najbardziej pożądana i sprawia, że w moim rankingu wskakują na wyższy szczebel. Z ich poprzednich wydawnictw zapamiętywałem głównie aurę i tę wspomnianą na początku unikatową materię, a i tak uważałem je za genialne. Ze Stare Into Death And Be Still wreszcie zapamiętam również poszczególne utwory.

Werdykt: 5/5

fivestars_bl_sm