Skyclad „Forward Into The Past”

Gatunek: folk metal
Rok: 2017

Skyclad. Ktoś jeszcze pamięta tę angielską kapelę, która zaczęła mieszać thrash i heavy metal z folkiem na początku lat 90., kiedy w zasadzie nikt inny jeszcze tego nie próbował? Ekipa ta, mimo kilku klasycznych krążków w dyskografii, nigdy na dobre nie wyszła z podziemia. Faktem jest, że tworzyli muzykę, która za cholerę nie wpasowywała się w czasy rządów grunge’u i nu-metalu, kiedy to klasyczne brzmienia zaliczały zdecydowany taktyczny odwrót. Od rozstania z oryginalnym wokalistą w okolicach roku 2001 wypuścili tylko dwa (całkiem fajne, nota bene) krążki, a publika, zdaje się, kompletnie o nich zapomniała.

Skyclad w 2017 roku to nadal mniej więcej ta sama kapela, co kilkanaście lat temu. Wciąż balansująca na granicy między hard rockiem a metalem i wciąż, na szczęście, iskrząca energią – czasem thrashowo-punkową, a czasem knajpiano-taneczną, podaną tradycyjnie – na folkowo. Kto miał okazję słyszeć A Semblance Of Normality In the… All Together, nie będzie zaskoczony zawartością premierowego wydawnictwa. Podobnie jak w przeszłości, największą zaletę Forward Into The Past stanowią zaraźliwe, pełne życia melodie i hard rockowa motoryka. Sukcesu w tych dwóch aspektach nie można odmówić właściwie żadnej z zawartych na krążku kompozycji, dzięki czemu całość materiału całkiem dobrze wchodzi, mimo że nie robi właściwie nic odkrywczego. Wyróżnić mogę kilka bardziej bezpośrednich kawałków, jak State Of The Union NowStarstruck czy The Measure oraz parę typowo folkowych petard w postaci Queen Of The Moors i utworu tytułowego. Poza nimi podobają mi się balladowe Word’s Fail Me i Borderline. Reszta stawki co do zasady trzyma podobny poziom, lecz choć charyzma i wyczucie melodii muzyków nie zawodzą ani przez chwilę, trochę brakuje mi tu odważniejszych zabiegów, zwłaszcza w warstwie kompozycyjnej. Koniec końców są to bowiem po prostu standardowe, przyjemne piosenki, które jednak nie zostają w głowie na dłużej.

To, co zawsze działało na plus w twórczości Skyclad, to umiejętne omijanie przez nich skrajnie kiczowatych rejonów nerdowskiego folk metalu, w których królują kapele pokroju Turisas czy Korpiklaani. Brytyjczykom bliżej do klasycznego hard rocka, a czasem, gdy sięgają po zaangażowaną społecznie tematykę, nawet do sceny punkowej czy thrashowej. Markowym elementem ich muzyki były zawsze dobrze napisane teksty i w przypadku Forward Into The Past sytuacja ta nie uległa zmianie. Nawet jeśli problematyka utworów mogłaby być czasem podana nieco mniej łopatologicznie, fajnie się tego słucha, szczególnie w kontraście ze standardowymi folkowymi dziełami, opowiadającymi o radościach płynących ze smołowania drakkaru lub wojennej pochędóżki. To zawsze miło, jak artyści mają coś do powiedzenia.

Forward Into The Past nie sprawi, że Skyclad zabłyśnie na salonach. Nie sprzeda się dobrze mimo naprawdę przebojowych, solidnych piosenek. To muzyka zbyt anachroniczna, a na dodatek zupełnie obojętna na modę. Nie przeszkadza mi to i nie traktuję tych jej cech jako wady. Żałuję natomiast, że ta zasłużona ekipa z Newcastle, mimo ewidentnych zasobów energetycznych, nie rozwija się i działa jakby z nieśmiałością, zachowawczo wycofując się do ustalonej, znajomej strefy bezpieczeństwa. Mam cichą nadzieję, że ożywienie, które zauważam ostatnio w ich obozie zwiastuje zagęszczenie artystycznej działalności, które w przyszłości doprowadzić może do podjęcia śmielszych kroków.

3stars_bl_sm